Część 1- Warkoczyki

W Niedzielę zabrałam się za moje warkoczyki "od nowa". Czyli zaczęłam w sumie z jednym na głowie. Resztę poprzednich (pozostałości przedświątecznych, które pokazywałam wcześniej na blogu) zdjęłam. Zaczęłam od podzielenia moich naturalnych włosów na części, najpierw robiłam boki - do uszu. Starałam się to zrobić jak najdokładniej i w miarę równo. Porobiłam takie małe kucyki, żeby mi było wygodniej. W sumie to zaplotłam ich w 15 plus ten jeden który miałam- to miałam ich na głowie w niedzielę 16sztuk. Żeby wyjść po swoją paczkę do żabki, wzięłam włosy z jednego i drugiego boku, żeby związać je z tyłu. Wyglądałam dość śmiesznie. Niestety dostałam zepsuty sprzęt i byłam tym tak zdenerwowana, że warkoczyki mi dalej nie wychodziły. Zostawiłam to na następny dzień. W poniedziałek szło mi już sprawniej, bo nie miałam takiego problemu z rozdzielaniem włosów- na dłuższych jest to łatwiejsze. Zaczęłam nad czołem i szłam w stronę tyłu głowy. Na chwilę obecną mam ich 38...